Skip links

A może napiszemy książkę na Facebooku?

Z moich doświadczeń to, co blokuje często fajnych kreatywnych ludzi w pisaniu książki, to poczucie wagi tego zadania, która niepotrzebnie przeradza się w ciężar.  Bo książka w ich odbiorze to coś wielkiego, świętego. Mam trochę znajomych, którzy mówią od lat o pisaniu książki. Niektórzy tylko gadają, czekając latami na „ten moment” wielkiej weny.  Mój przyjaciel Krzysztof za to tak ambitnie podchodzi do sprawy, że sporządził 4500 stron notatek. Ta ilość go przerosła. Zachęciłem go by potraktował to jak niezbędny trening przed zawodami i zaczął od nowa.  

A wiem, że można inaczej. Tak jak Basia, moja przyjaciółka, która jest mamą chłopca z autyzmem. Basia wydała kiedyś parę tomików poezji. A teraz na fejsie opisuje codzienne sytuacje. Cieszy się w nich, celebruje i wita każde nowe słowo, które wypowie jej prawie już 10-letni syn. A także opisuje na lekko historie, w których rodzicielska niemoc przeradza się w pogodną akceptację Życia i doceniania naprawdę malutkich postępów. I Basia wie, że kiedyś będzie z tego książka. Ma już nawet zgrabny tytuł. I jak zdecyduje, że już chcę pokazać światu książkę, wystarczy, by zebrała „the best of” z publikowanych na fejsie od roku, czy dwóch krótkich anegdotek. Coś, co można zrobić w dwa dni, czy maksymalnie tydzień. I to będzie naprawdę lekka i fajna książka, jakiej jeszcze nie było. Sama na pewno na to też wpadnie, by dodać choć pięć, czy dziesięć historyjek, których na fejsie nie było i nie będzie. By jej wytrwali fani, do których i ja należę, mieli jakąś gratkę, jakiś bonus. Naprawdę nie bój się dzielenia się tym, co piszesz, widzisz, czujesz, doświadczasz. 

Social media mogą być wielką pomocą w ćwiczeniu mięśnia twórczości. Jeśli tylko chcesz. I nie dajesz się zbić z tropu. 

Leave a comment