Skip links

Jak wypiekanie ciasta!

„Ile materiału ode mnie potrzebujesz?” – spytała mnie Iza na początku naszej drugiej rozmowy. Ledwo wystartowaliśmy, mamy pierwszą koncepcję książki i pierwszych kilka opowieści. „Po prostu pisz!” – chciałem jej powiedzieć. Bo dla mnie z tym pisaniem jest jak z ciastem. Trzeba wyrabiać. Jak będzie odpowiednio dużo masy wykroić jakiś zgrabny kształt. I gdy wystarczająco już urośnie wyjąć z piekarnika by nie wychodziło za daleko z foremki i bach, gotowa książka! Ale ja po prostu robię to ciasto i przystępując do niego, nie myślę ile będzie ważyć i o której godzinie będzie gotowe.

Ale wszyscy jesteśmy trochę inni. I ja też dzięki temu projektowi oswajam i wyczuwam różne style pracy i organizacji. Potrzebuję jeszcze tylko 100-200 stron tekstu – wyszedłem naprzeciw Autorce z konkretem. Ile czasu mam? – rzeczowo spytała Iza. Znów chciało mi się powiedzieć: tyle ile tylko chcesz! Ale to by działało u mnie, niekoniecznie u Izy. 

3 miesiące -przyszła mi nagle konkretna odpowiedź. I ufam takim spontanicznym konkretnym liczbom, które do mnie spływają. Koncept książki Izy intrygującej i ciut szalonej jest już „narodzony” ale jeszcze potrzeba czasu by dojrzał, wyklarował się. Ciśniecie jej w tym momencie by zrobiła książkę w miesiąc wydało mi się zbyt pretensjonalne. Choć kogoś innego bym tak przycisnął. Z kolei dłuższy czas niż 3 miesiące grozi nadmiernym uspokojeniem Autorki i odwleczeniem tematu na niebezpieczne kiedyś tam.

I tak mamy już konkrety. Iza ich bardzo potrzebowała. I działa dalej. A ja się cieszę i czekam na kolejną rozmowę.

Leave a comment